|
Cover:
Patriotyzm - ale co to znaczy? Marta Raczek

Skojarzenia,
jakie zwykle wywołuje słowo patriotyzm, są najczęściej dość jednoznaczne.
Na myśl przychodzą uroczystości państwowe, pamięć o przodkach, zwłaszcza
tych, którzy przelali krew za ojczyznę, broniąc jej suwerenności,
bądź starając się ją ustanowić, patetyczna poezja i harcerskie pieśni,
apele, pogadanki. Podsumowując: pompa od święta, zwykle nieprzekładająca
się na codzienność. Myśl o stosunku do patrii nie pojawia się wówczas,
gdy kolejne pokolenie absolwentów jedzie pracować na zmywaku w Anglii,
bądź Irlandii, nie ma jej, gdy mówimy, że Polska to beznadziejny
kraj, trudno ją odnaleźć w narzekaniach na biurokrację i korki uliczne.
Patriotyzm to słowo pojawiające się od święta, a towarzyszące mu
przeżycia są jeszcze bardziej okazjonalne. Barwy klubowe, czyli
polsko-ukraińska wystawa o patriotyzmie dzisiaj zorganizowana przez
krakowską Fundację F.A.I.T. i Vierę Kosinę pozwoliła zarówno ukazać,
jak i spojrzeć na miłość do ojczyzny inaczej, nie z poziomu trybun
na Placu Defilad, lecz z perspektywy podwórka, domu, codzienności.
Oglądając
prace zgromadzone na wystawie, niemal natychmiast zauważamy różnicę
pomiędzy ukraińskim i polskim podejściem do patriotyzmu. Zrywy narodowe
i walkę o własne prawa demokratyczne Polacy przeżyli siedemnaście
lat temu, Ukraińcy stanęli przed tym zadaniem nieco ponad dwa lata
temu. Pojawiająca się w ich działaniach artystycznych tematyka patriotyczna,
choć wyrażana często przy pomocy stylistyki karykatury, nie jest
prześmiewcza, lecz poważna. Wyraża gorzką refleksję nad faktem,
jak szybko działanie w imię patriotyzmu, może ten ostatni zdewaluować.
Jest krytyczna na poważnie. Akcja Mykolaya Ridny nie jest jedynie
zgrywą w stylu Wspólnoty Leeżeć, jest raczej krzykiem młodego Ukraińca
pozbawionego szans na wyjazd do Niemiec, gdyż nie przyznano mu wizy.
Artyście grozi wszak realna kara, z więzieniem włącznie. Przypomina
to czasy głębokiego PRL-u, w których możliwość wyjazdu do Niemiec
traktowana była jak przepustka do raju, a jednostka w pełni podlegała
łasce bądź niełasce państwa. Patrząc na wycięte z papieru twarze-maski
polityków ukraińskich z pierwszego szeregu walki o wolność, które
członkowie grupy SOSka założyli na twarze, by, choć w ten sposób
wyprowadzić te postacie na prawdziwą ulicę, przywołują odległe echo
Polskiego ZOO. Jednak celem nie jest kabaret, lecz pokazanie, że
ci, którzy mienią się największymi patriotami, obrońcami praw ludu
ukraińskiego są w rzeczywistości równie od niego oddaleni, jak od
przeciętnej charkowskiej ulicy czy kijowskiego metra. REP prezentuje
system symboliczny, który służy do wyrażenia uczuć patriotycznych.
Emocje - a do nich wszak zalicza się miłość do ojczyzny - zostają
przekute w proste symbole, które można dowolnie zestawiać, w zależności
od zapotrzebowania, tak jak hasła, którymi żonglują politycy: proste
i łatwe w użyciu/zużyciu. Ułożony z tych symboli hymn, wymalowany
na ścianach Galerii reprezentuje patriotyzm w redakcji ksenofobicznej,
nacjonalistycznej, dośrodkowej, ukonstytuowanej na różnicy swój
- obcy, rozumiany tu zawsze jako wróg. Przed taką postawą broni
się Illia Chichkan - znany w Polsce ze współpracy z Piotrem Wyrzykowskim
- z którego ust miast podniosłych, lecz pustych słów wypadają kolorowe
banki mydlane, równie kruche i ulotne, jak marzenia o wspólnocie
narodowej. Być może wciąż żywa pamięć wydarzeń z grudnia 2004 roku
powoduje, że ukraińska wersja patriotyzmu jest ufundowana na zaangażowaniu,
głodzie wielkich czynów, ale jednocześnie rozczarowaniu postawą
polityków i poczuciu bezradności wobec aparatu państwa i jego mechanizmów.

Patriotyzm
w pracach polskich artystów jest znacznie bardziej zróżnicowany,
mniej polityczny a bardziej codzienny. Polacy pokazali przede wszystkim
dystans i umiejętność krytycznego, ale i analitycznego spojrzenia
zarówno na uczucie patriotyzmu, jak i na samą ojczyznę, a poprzez
nią na zbiorową, polską naturę. Dobrym przykładem jest wideo Huberta
Czerepoka "Do you know anything about Polish art?" - sonda
uliczna, podczas której przedstawiciele różnych narodowości dzielą
się z nim swoją wiedzą i spostrzeżeniami dotyczącymi polskiej sztuki,
która okazuje się być niemal nieobecna w zbiorowej świadomości.
Przebija się na arenie międzynarodowej przede wszystkim poprzez
prasowe doniesienia o kolejnych skandalach obyczajowych, których
jest powodem. Tylko jeden z respondentów wychwala postawę polskich
artystów, ich twórczość, posuwa się nawet do stwierdzenia, że artyści
zachodni powinni się od Polaków uczyć zaangażowania i wyrazistych,
a nie konsumpcyjnych, postaw. Krytyczne w stosunku do polskiej odmiany
pannarodowego patriotyzmu jest wideo Łukasza Gronowskiego "Polski
utwór romantyczny", w którym artysta świadomie posługuje się
strategią kiczu. Wykorzystując cukierkowe widoczki, u których genezy
leży polska odmiana romantyzmu - kierunku silnie kojarzonego z postawą
patriotyczną i traktowanego jako jej nośnik - łącząc je z pretensjonalną
piosenką śpiewaną przez gwiazdę estrady lat siedemdziesiątych, pokazuje
zarówno zawrotne tempo, jak i kierunek dewaluacji ideałów, które
kiedyś rozpalały tysiące młodych ludzi, gotowych przelać krew za
ojczyznę. To wyraz patriotyzmu pocztówkowego, który działa na emocje,
ale nie zachęca do budowania i rozwoju ojczyzny. Krytykę źle pojętego
patriotyzmu przeprowadza także Michał Kowalski, prezentując zestaw
dla każdego polskiego patrioty, pod warunkiem, że jest on prawdziwym
Polakiem (wszechpolakiem?), katolikiem i obrońcą wartości najwyższych,
który dba o własne imię. Nawiązując do akcji Daniela Olbrychskiego,
który szablą niszczył prace Uklanskiego w Zachęcie, artysta stworzył
zestaw dwóch szabel do użycia w razie niebezpieczeństwa. Dwie szable
- nawiązujące do sarmackiej buty Polaków, która dała im z jednej
strony wiktorię wiedeńską, z drugiej doprowadziła do zniewolenia
ojczyzny - stanowią symbol cienkiej granicy pomiędzy dobrze i źle
pojętym patriotyzmem.


Lecz
patriotyzm w wydaniu polskich artystów to nie tylko wielkie słowa
i gesty, czy też krytyka owych postaw. Codzienny wymiar patriotyzmu
starali się pokazać w swojej pracy Bogna Sroka i Bartosz Mucha.
Zaproponowali oni zestaw dmuchanych poduszek-godeł państwowych,
które mają ułatwić codzienną manifestację uczuć patriotycznych.
Sam projekt jest bardzo odważny, jeśli weźmiemy pod uwagę niezwykłe
wyczulenie panujące w Polsce w kwestii wykorzystania symboli narodowych.
Podczas gdy w Stanach Zjednoczonych każdy obywatel może wywiesić
na swoim balkonie flagę, jeśli tylko ma na to ochotę, w Polsce można
to uczynić jedynie w wyznaczone dni roku, w innym wypadku można
się narazić na dotkliwe kary. Nadmierna ochrona symboli narodowych
jest z jednej strony spuścizną po latach rozbiorów, z drugiej strony
ich użycie zostało poddane kontroli w okresie PRL-u, aby uchronić
je przed wykorzystaniem w niewłaściwym kontekście - np w czasie
strajków. Większość z wprowadzonych wówczas przepisów obowiązuje
do dziś, toteż pojawienie się na plaży z poduszką-godłem może się
zakończyć poważnymi kłopotami. Codzienny wymiar patriotyzmu odnajdujemy
też w pracach Gawła Kownackiego i Piotra Wyrzykowskiego. Ten pierwszy
odwołuje się do powszechnego mechanizmu, który powoduje, że rośnie
w nas duma, gdy zauważamy, że "nasi tu byli". Listy płac
hollywoodzkich filmów, na których Kownacki z uporem maniaka śledzi
polskie nazwiska są doskonałym przykładem tej tendencji. Piotr Wyrzykowski
sprowadza patriotyzm, ale jednocześnie braterstwo między narodami
do rzeczy najprostszych - takich jak miłość, macierzyństwo i ojcostwo.
Narodziny dziecka - owocu polsko-ukraińskiego związku stają się
symbolem więzi pomiędzy tymi narodami, znacznie silniejszej niż
umowy międzypaństwowe, bo opartej na wspólnocie krwi.
Podsumowując wystawę nie sposób nie zauważyć, że strona ukraińska
zaprezentowała patriotyzm przede wszystkim w wydaniu politycznym,
w którego kontekście pojawiła się walka o wolność, niezależność
i ideały demokratyczne. Strona polska zaprezentowała olbrzymią różnorodność
oblicz patriotyzmu, uczucia, które pozornie wydawało się już zapomniane,
a które oto pojawiło się zarówno w wymiarze politycznym, historycznym,
jak i codziennym. To właśnie jest największą wartością krakowskiej
wystawy - prezentacja różnorodnych postaw, wymykających się jednoznacznym
klasyfikacjom i ocenom, tak jak wymyka się im wielość indywidualnych
podejść do świętej miłości kochanej ojczyzny, którą jak wiadomo
czują jedynie umysły poczciwe.



|